Akt II- Sceny działania

Fundacja Artystyczna Drugi Akt

AKT II

Sceny działania

Scena 1

(Scena jest jaśniejsza niż w Prologu. Na stole leżą kartki, ołówek, stara książka z uszkodzonym grzbietem, słuchawki, mikrofon, fragment tkaniny, kawałek skóry, kilka narzędzi introligatorskich. Nie wygląda to jak gotowa dekoracja, raczej jak miejsce pracy, w którym ktoś właśnie wyszedł na chwilę i zaraz wróci.)

Drugi Akt działa tam, gdzie kultura może stać się konkretną pracą z człowiekiem.

Nie chodzi nam o wydarzenia dla samego wydarzenia ani o piękne hasła, które dobrze wyglądają w opisie projektu. Chodzi o działania, po których zostaje coś prawdziwego: wykonana praca, wypowiedziany tekst, naprawiona książka, nagrany głos, rozmowa, która nie była udawana, albo pierwszy od dawna dzień, w którym człowiek nie tylko przetrwał, ale zrobił coś sensownego.

Sceny działania Fundacji wyrastają z trzech naturalnych obszarów: teatru, rzemiosła i dźwięku. Każdy z nich jest inny, ale wszystkie wymagają podobnych rzeczy: cierpliwości, odpowiedzialności, skupienia, współpracy i odwagi, żeby zacząć od początku, nawet jeśli pierwsze próby wychodzą niezgrabnie.

Człowiek, który długo milczał albo był niesłyszany, czasem łatwiej wypowiada pierwsze ważne zdanie przez tekst, rolę, scenę, próbę. Nie musi od razu opowiadać całego życia. Może zacząć od jednej kwestii, jednego gestu, zwykłego bycia wśród ludzi bez konieczności udawania kogoś lepszego.

Rzemiosło daje coś innego. Uczy, że nie wszystko da się naprawić szybko, ale wiele rzeczy można cierpliwie wzmocnić. Introligatorstwo jest tu szczególnie ważne, bo pracuje się z tym, co zniszczone, rozklejone, naderwane, osłabione przez czas i używanie. Stara książka nie potrzebuje współczucia. Potrzebuje dobrych rąk, narzędzi, materiału i kogoś, kto wie, co robi. W człowieku bywa podobnie: nie trzeba go rozczulać nad własnym losem, trzeba stworzyć warunki, w których może krok po kroku odzyskiwać siłę.

Dźwięk otwiera trzecią scenę działania. Głos, nagranie, rytm, muzyka, praca w studiu, techniczne zaplecze sceny — to wszystko może stać się sposobem opowiadania o sobie bez nachalności. Szczególnie dla młodych ludzi muzyka bywa językiem bliższym niż oficjalne rozmowy o problemach. Niekiedy łatwiej zacząć od bitu, tekstu, mikrofonu i słuchawek niż od pytania: „co pan czuje?”. I bardzo dobrze. Nie każdy musi zaczynać od rozmowy przy biurku.

Scena 2

(Przy stole pojawiają się trzy miejsca. Nie są podpisane tabliczkami. Widać raczej ślady pracy: zapisane kartki, kawałek skóry, przewód od mikrofonu, książkę otwartą na środku.)

Za tymi działaniami stoją konkretne osoby i konkretne umiejętności.

Agnieszka Bałkowska, przedstawiona szerzej w Prologu, wnosi do Fundacji doświadczenie teatru, pracy z ludźmi, pisania, organizowania działań i prowadzenia drogi, która z osobistej historii stała się potrzebą pomocy innym.

Tomasz Bałkowski jest introligatorem, pracującym w pracowni Introligator.art, rozwijanej pod skrzydłami Fundacji Artystycznej Drugi Akt. To przestrzeń rzemiosła, w której liczy się cierpliwość, dokładność, szacunek do materiału i uczciwa praca rękami. Introligatorstwo może być usługą, ale w działaniach Fundacji może być także narzędziem warsztatowym, edukacyjnym i zawodowym. Pokazuje, że coś uszkodzonego nie musi być od razu wyrzucone. Czasem trzeba to rozebrać, oczyścić, zszyć, wzmocnić i dopiero wtedy oddać do dalszego życia.

Mikołaj, dwudziestojednoletni realizator dźwięku, pracujący w studiu nagrań i tworzący na niezależnej scenie hip-hopowej, wnosi do Fundacji świat dźwięku, nagrań, muzyki i technicznego zaplecza sceny. To ważne, bo teatr i działania artystyczne nie kończą się na tekście. Potrzebują głosu, rytmu, słuchania, nagrania i ludzi, którzy potrafią usłyszeć także to, co nie zostało wypowiedziane wprost.

Te trzy obszary — teatr, introligatorstwo i dźwięk — wyznaczają naturalne sceny działania Drugiego Aktu. Nie są przypadkowym zestawem zajęć. Łączą sztukę z pracą, słowo z rzemiosłem, doświadczenie z konkretem.

Fundacja może organizować warsztaty teatralne, spotkania, wydarzenia artystyczne, działania edukacyjne, pracę z tekstem, głosem i sceną, a także zajęcia rzemieślnicze i twórcze. Może prowadzić działania lokalne, wyjazdowe, kameralne, warsztatowe i społeczne — wszędzie tam, gdzie człowiek nie jest tylko odbiorcą pomocy, ale może sam coś zrobić, przygotować, wypowiedzieć, naprawić, nagrać albo zbudować razem z innymi.

Scena 3

(Na scenie nie pojawia się wielki napis „pomoc”. Zostaje stół, kilka krzeseł i proste zasady, bez których żadna wspólna praca nie ma sensu.)

Nie chcemy pomagać nikomu na siłę.

To ważna zasada. Drugi Akt nie jest miejscem przekonywania człowieka, że powinien zmienić życie, jeśli sam nie chce jeszcze wykonać żadnego kroku. Nie chcemy nikogo ciągnąć za rękaw, moralizować ani urządzać przedstawienia pod tytułem „my wiemy lepiej”. Pomoc ma sens wtedy, gdy po drugiej stronie jest choćby najmniejsza gotowość do wysiłku.

Nasze działania są dla tych, którzy już podjęli albo chcą podjąć trud powrotu: do codzienności, pracy, relacji, odpowiedzialności, trzeźwości, porządku, własnego głosu. Nie muszą mieć jeszcze siły na wszystko. Nie muszą umieć nazwać swojej sytuacji pięknymi słowami. Wystarczy, że nie chcą już iść dawną drogą i są gotowi przyjąć zasady.

Drugi Akt nie jest terapią uzależnień i nie będzie udawał, że nią jest. Leczenie, terapia i specjalistyczna pomoc mają swoje miejsca, swoje zasady i swoich specjalistów. Fundacja może natomiast tworzyć przestrzeń dla osób, które już zaczęły odchodzić od nałogu albo innego niszczącego sposobu życia i potrzebują dalszego wsparcia: rytmu dnia, pracy, wspólnych zadań, kultury, rzemiosła, odpowiedzialności i spokojnych, jasnych granic.

Dlatego w działaniach Fundacji nie ma miejsca na alkohol, narkotyki ani inne środki niszczące człowieka. Nie jako kara i nie jako pokaz surowości. Po prostu nie da się budować drugiego aktu na dekoracjach z pierwszego dramatu.

Pomoc, o której myślimy, wymaga decyzji po obu stronach. Ze strony Fundacji — szacunku, cierpliwości, rozsądku i konkretu. Ze strony uczestnika — gotowości do wysiłku, przyjęcia zasad i wykonania choćby małego kroku. Bez tego nawet najlepsze intencje zamieniają się w teatr pozorów.

A my nie chcemy budować scenografii pomocy.

Chcemy tworzyć warunki, w których człowiek może naprawdę zacząć wracać do życia.

(Przy stole ktoś przesuwa kartkę bliżej światła. Obok leży książka czekająca na naprawę, mikrofon jeszcze nie został włączony, a krzesła nadal stoją puste. Nie ma tu wielkiego finału. Jest początek pracy.)